Logowanie

Paco Power

Karolina Michalczuk

Licznik Odwiedzin

Dzisiaj:12
Wczoraj:1370
W tygodniu:8419
W miesiącu:25558
Ogólnie:2911947

Kto jest online

10
Online

niedziela, 19, listopad 2017 00:10

Produkty na Allegro

Nasz kanał filmowy

Promowane produkty

PACO POWER Multi-Vitamin

PACO POWER Multi-Vitamin

Karta Dużej Rodziny

Lubelska Karta Seniora





 Najważniejsza impreza sezonu wiosennego 2015 w sportach sylwetkowych odbywała się w Kielcach w przestronnej Hali Targów Kielce. Tegoroczne, już XXXIX, MP przebiegały w odświeżonej formule. Większość kategorii przeprowadzanych było w jednym dniu, nieco odmiennie odbywały się porównania sędziowskie. Myślę, że ta reforma wyjdzie wszystkim na zdrowie. Zawodnicy przygotowują formę na dany dzień, nie muszą obawiać się, że nazajutrz, w finałach stracą ją. Porównania, będące uśrednieniem propozycji wszystkich sędziów, są trafniejsze i na pewno budzą mniejsze kontrowersje publiczności. Dobrze więc, że zmiany idą ku lepszemu.

Na zawody pojechaliśmy dużą Sylwetkową paczką. W tym roku decyzję o starcie podjęło wielu zawodników, więc było komu kibicować. 

Piękne odrodzenie przeżyła kategoria par, w której niezwykle istotne jest właściwe dobranie zawodników. Pod względem sylwetkowym bardzo dobrze prezentowali się Dominik Hałas i Sylwia Taczała. Po I rundzie plasowali się na 2 miejscu, ale ostatecznie znaleźli się na 4 lokacie. W tej kategorii startowały dwie Sylwetkowe pary: Małgorzata Krawczyk wraz z Gabrysiem Koperkiewiczem oraz Joanna Wodecka wraz z Krzysztofem Skryplonkiem. Byłam niezwykle dumna z naszych par, gdyż obie wykonały przemyślane, ciekawe programy dowolne. Szczególnie Joanna i Krzyś powalili wszystkich swoim wykonaniem. Było ono tak poruszające, że ja osobiście miałam ciary, choć oglądałam je wielokrotnie wcześniej. To był prawdziwy majstersztyk, opowiadający historię, wytańczony, subtelny, poruszający. Myślę, że spotkałby się z bardzo pozytywnym odbiorem na arenie międzynarodowej. Wykonany był do uwodzącej muzyki, którą wybrałam osobiście. Choreografia została zaplanowana przez Sylwetkę, głównie Gabrysię. Zwycięzcami kategorii zostali Małgorzata Dąbrowska i Mariusz Tomczuk. Małgorzata i Gabryś zdobyli brązowy medal, zaś Aśka i Krzysiek, którzy uzyskali najwyższe notowania w rundzie programu dowolnego, uplasowali się finalnie na 5 pozycji. 

W kobiecej sylwetce dla mnie osobiście kwintesencję tej kategorii najtrafniej oddawała Agnieszka Łuczyńska, sklasyfikowana na drugim miejscu. Zwyciężczynią kategorii został Małgorzata Dąbrowska prezentująca największe i najlepiej przygotowane jakościowo umięśnienie. 

Jak zawsze panie tłumnie startowały w bikini fitness. Różne rzeczy widziało się w tej kategorii. A to czasem za dużo było mizdrzenia i scenicznej tandety, innym razem dawało się zauważyć przerost wiary w swoje zawodnicze siły. Czasem paniom startującym wydaje się, że wystarczy odsłonić naturalną, niewypracowaną muskulaturę ciała, przystroić się w kolorowe piórka i gotowe. No niestety nie, bo wówczas okazuje się, że kategoria bikini zamienia się w pochód anoreksji!!!! Bikini fitness to konkurencja sylwetkowa, czyli startujące panie powinny prezentować sylwetki o sportowym zarysie z delikatnie ukształtowanym umięśnieniem. Bezapelacyjną wg mnie zwyciężczynią tej kategorii była Paula Mocior. Paula, medalistka w kategorii juniorów na scenie europejskiej, na tych zawodach debiutowała w kategorii seniorek, mając za przeciwniczki starsze i bardziej doświadczone rywalki. Paula posiada piękną sylwetkę, estetycznie zarysowane umięśnienie, okraszone ogromną dawką urody. Na scenie prezentuje się z ogromną gracją a zarazem skromnością, które powodują, że patrzy się na nią z wielką przyjemnością. 

 

Zacięty bój o złoto w kategorii do 166 cm w bikini fitness stoczyły Magdalena Kaleta i Joanna Kaczyńska. W pierwszej rundzie zawodniczki dzielił jeden punkt. W ostatecznej punktacji sędziowie jednogłośnie prym przyznali bardziej zwiewnej i delikatnej pod względem umięśnienia Magdalenie, co potwierdziło preferowane trendy w kategoriach fitness. Trzecie miejsce zajęła ładnie prezentująca się juniorka – Kaja Wojciechowska. 

W bikini fitness startował również nasza sylwetkowa koleżanka Małgorzata Pietrzak - Lenart. Małgosia, która jest absolwentką szkolenia „Żywienie i Suplementacja”, dosłownie pół roku temu, pod wpływem zachęt swojej koleżanki i trenerki Małgorzaty Krawczyk, postanowiła spróbować sił w tym sporcie. Na 14 startujących zajęła wysokie drugie miejsce. Gosia pięknie i dumnie prezentowała się na scenie w czasie t-walkingu. Wydawało się, że robi to już nie po raz pierwszy w życiu.

 

W kategorii najwyższej w bikini wiodącą zawodniczką była Małgorzata Mączyńska, która emanuje na scenie fajną energią. Na tych zawodach wydaję mi się, że Małgorzata nałożyła zbyt dużą ilość oliwki, która w nadmiarze nadaje sylwetce zbyteczną „opływowość”. O drugie miejsce walczyły zacięcie Anna Kowalczyk i Milena Wojciechowska. Anna prezentowała bardziej smukłą sylwetkę, zaś Milena, posiadająca nieco większe umięśnienie, przypominała mi rasowe zawodniczki fitness areny międzynarodowej.

W bikini debiutowała także Katarzyna Tracz. Kasia ładnie z gracją prezentowała się na scenie. Było to jednak dla niej przetarcie szlaków i wstęp do kolejnych przygotowań.

 Fitness sylwetkowe idzie w dobrym kierunku

Pożądane trendy sędziowania dało się zauważyć w fitness sylwetkowym. W przeszłości bywało różnie, czasem w kategorii zauważało się natłok przesadnie umięśnionych zawodniczek, które nie dawały szans tym mniej uposażonym mięśniowo, innym razem dominowały zbyt szczupłe panie. Moim zdaniem w kategorii tej prym powinny wodzić zawodniczki o kobiecym umięśnieniu, nienagannych proporcjach. Duże, wyseparowane umięśnienie mile widziane będzie bardziej w kobiecej sylwetce czy kulturystyce.

Tegoroczne wybory sędziowskie potwierdziły, że fitness sylwetkowe to wysoce kobieca kategoria, w której pierwszoplanową rolę odgrywają kształtne kobiece mięśnie „nałożone” na perfekcyjnie proporcje sylwetki. 

W bikini fitness startował również nasza sylwetkowa koleżanka Małgorzata Pietrzak - Lenart. Małgosia, która jest absolwentką szkolenia „Żywienie i Suplementacja”, dosłownie pół roku temu, pod wpływem zachęt swojej koleżanki i trenerki Małgorzaty Krawczyk, postanowiła spróbować sił w tym sporcie. Na 14 startujących zajęła wysokie drugie miejsce. Gosia pięknie i dumnie prezentowała się na scenie w czasie t-walkingu. Wydawało się, że robi to już nie po raz pierwszy w życiu.

W kategorii najwyższej w bikini wiodącą zawodniczką była Małgorzata Mączyńska, która emanuje na scenie fajną energią. Na tych zawodach wydaję mi się, że Małgorzata nałożyła zbyt dużą ilość oliwki, która w nadmiarze nadaje sylwetce zbyteczną „opływowość”. O drugie miejsce walczyły zacięcie Anna Kowalczyk i Milena Wojciechowska. Anna prezentowała bardziej smukłą sylwetkę, zaś Milena, posiadająca nieco większe umięśnienie, przypominała mi rasowe zawodniczki fitness areny międzynarodowej.

W bikini debiutowała także Katarzyna Tracz. Kasia ładnie z gracją prezentowała się na scenie. Było to jednak dla niej przetarcie szlaków i wstęp do kolejnych przygotowań.

Fitness sylwetkowe idzie w dobrym kierunku

Pożądane trendy sędziowania dało się zauważyć w fitness sylwetkowym. W przeszłości bywało różnie, czasem w kategorii zauważało się natłok przesadnie umięśnionych zawodniczek, które nie dawały szans tym mniej uposażonym mięśniowo, innym razem dominowały zbyt szczupłe panie. Moim zdaniem w kategorii tej prym powinny wodzić zawodniczki o kobiecym umięśnieniu, nienagannych proporcjach. Duże, wyseparowane umięśnienie mile widziane będzie bardziej w kobiecej sylwetce czy kulturystyce.

Tegoroczne wybory sędziowskie potwierdziły, że fitness sylwetkowe to wysoce kobieca kategoria, w której pierwszoplanową rolę odgrywają kształtne kobiece mięśnie „nałożone” na perfekcyjnie proporcje sylwetki. 

W kategorii do 163 cm startowała Małgorzata Krawczyk (nazwisko panieńskie – Płaza). Wiele lat temu Małgosia startowała w fitness. Wykonywała ciekawe programy dowolne, ale jakoś nigdy nie udawało się jej przygotować perfekcyjnie pod względem sylwetkowym. Od 3 lat współpracuje z Sylwetką, jest stałym wykładowcą na naszych szkoleniach. Obserwując przygotowania kolejnych zawodników teamu Sylwetki odkryła, że cały czas tli się w niej zapał do startów. Po długich zastanowieniach klamka zapadła. Wielomiesięczny rygor treningowy i żywieniowy, zaplanowany przez trenera Leszka Michalskiego, zaowocował pięknym sukcesem. Małgorzata lśniła na scenie. Uśmiechnięta, z niezwykłą energią i seksapilem kroczyła po scenie. To co jest ważne w kobiecych kategoriach to moim zdaniem utrzymanie wysokiej estetyki ciała i umięśnienia. Gosia zrobiła to perfekcyjnie sięgając po srebrny medal. W pierwszej rundzie od złota dzielił jeden malutki punkcik. Trzeba przyznać, że powrót Gosi na scenę to był come back w najlepszym wydaniu. Całą Sylwetkę, dopingującego męża Dominika i córki rozpierała niesamowita duma. Złoty medal w kategorii fitness sylwetkowe do 163 cm zdobyła wysoce przygotowana od strony jakościowej Anna Bernady, zaś brąz Małgorzata Śliwińska.

W tej kategorii startowała także młodziutka Kaja Rybicka. Kaja przebojem weszła na scenę fitness w zeszłym roku, zachwycając wszystkich niezwykłą energią, mając w sobie trochę z „zadziora”. W tym roku obsada kategorii była naprawdę z górnej półki, stąd Kaja zdobyła 5 miejsce w finale. Jest to jednak dopiero drugi sezon startowy tej zawodniczki i jaj kariera dopiero rozkręca się. Mam nadzieję, że Kaja po tych MP dostała tylko porządnego „kopa” do jeszcze bardziej wytrwałej pracy nad swoją sylwetką.

W kategorii do 168 cm o medale zacięcie walczyły trzy zawodniczy o wyrównanym poziomie. Wygrała Natalia Kordus, Anna Nawrot zdobyła srebro. Sylwię Śliczną, która zrobiła duży postęp od zeszłego roku, od koleżanek dzielił 1 mały punkcik, co ostatecznie dało jej medal brązowy. Ogromnym zasmuceniem tej kategorii była Joanna Ucińska, mająca na swym koncie medale ME. Na tych MP nie nawiązała walki z medalistkami tej kategorii, zajmując 4 pozycję.

W najwyższej kategorii w fitness sylwetkowym startowało 6 zawodniczek. Wybór złotej i srebrnej medalistki był raczej prosty do przewidzenia. Tytuł Mistrzyni Polski zdobyła nienagnanie przygotowana Katarzyna Dudek, która również uzyskała tytuł Mistrzyni w kategorii open w fitness sylwetkowym. Srebro zdobyła Katarzyna Skrzypiec. Obie panie prezentowały fajne fitnessowe sylwetki. Zacięty bój o brąz stoczyły: Joanna Ganske i Magda Foeller. Joanna prezentowała lepiej przygotowane jakościowo umięśnienie, zaś Magda zachwycała pięknymi proporcjami. Sędziowie mieli trudny orzech do zgryzienia, ale ostatecznie Joanna, jednopunktową różnicą nad rywalką, sięgnęła po brąz. Magda to tegoroczna debiutantka, stąd myślę, że usłyszymy jeszcze o niej w kolejnych sezonach startowych. 

W fitness kobiet zobaczyliśmy 5 zawodniczek. Anna Kwitniewska wykonała przepiękny, dopracowany w szczegółach program. To był program intersujący dlatego, że nie był ścieżką gimnastyczną i poruszał oglądających go – a takie programy przykuwają uwagę sędziów jak i widzów. Gdy tylko Anna poprawi swoją sylwetkę myślę, że będzie mogła godnie reprezentować nasz kraj za granicą. Drugie miejsce zajęła Anna Guzik dominująca nad pozostałymi zawodniczkami w rundach sylwetkowych. Pozostałe zawodniczki to jeszcze juniorki, stąd trudno im rywalizować z seniorkami. Trzeba Janek przyznać, że program Marty Sawiniec był bardzo ciekawy, co dobrze rokuje tej młodziutkiej, bardzo szczupłej zawodniczce.

Jak myślicie dlaczego na zawodach od kilku lat jest takie obłożenie? Skąd nagłe zainteresowanie sportami sylwetkowymi? Czyżby kulturystyka wyszła nagle do ludzi???? Otóż nie, do ludzi wyszła najbardziej kategoria bikini i męskiej sylwetki. Urodziwe panie trenujące w klubach mogą nareszcie rywalizować bez konieczności rozbudowy mięśniowej, zaś nie mniej urodziwi panowie dbający o swoją plażową muskulaturę mogą dumnie prezentować swoje ogólne zarysy umięśnienia (oczywiście bez ud, gdyż zakrywają je spodenki…) bez zbędnego napinania. Tak dokładnie: „bez zbędnego napinania”!. Zasady prezentowania zawodników klarownie wskazują, że zawodnicy nie powinni przyjmować póz zarezerwowanych dla kulturystów. Wielu zawodników chcą podnieść swoje walory sylwetkowe w oczach sędziów czyniło to jednak prezentując chociażby mięśnie grzbietu. Niestety nie wychodziło im to na dobre, gdyż takie błędy w pozowaniu powodowały, że uzyskiwali niższe noty.

Męska sylwetka – czyli kulturystom mówimy stanowcze „NIE”

Zawodników w męskiej sylwetce było bardzo dużo. W kategorii najwyższej weryfikacje przeszło 33 panów. Wyłuskać z tej grupy 15 półfinałową to było już trudne zadanie. Mnie osobiście te kategorie nudzą i męczą, szczególnie gdy panowie w finałach indywidualnie prezentują swoją sylwetkę. Rozumiem, że czynią to panie w fitness, ale u panów jakoś za bardzo przypomina mi to konkursy modeli. Sędziowie swoimi wyborami jasno wskazywali jakie sylwetki są pożądane w tej kategorii. Zwyciężali panowie, którzy nie byli obłożeni mięśniami, którzy niezwykle przypominali bohaterów z serialu „Słoneczny Patrol” czy surfingowców. Męską sylwetkę zdominował zwycięzca najwyższej kategorii - Jacek Kramek – ładny, uśmiechnięty zawodnik z umiarkowaną muskulaturą, która nie była przesadnie przygotowana od strony jakościowej. Dla odróżnienia zawodnik, który na poprzednich konkursach uzyskiwał wysokie noty – Paweł Michalski, ze względu na potężnie rozwiniętą muskulaturę, którą na swoje nieszczęście usilnie eksponował, uplasował się dopiero na 5 miejscu. Takie werdykty klarownie pokazują granicę i różnicę między tą kategorią a kulturystyką. I dobrze, że tak dzieje się, bo zaraz każdy kulturysta, który ubrałby spodenki mógłby być mistrzem kategorii męska sylwetka.

Kulturystyka klasyczna to nadal kulturystyka!

W kulturystyce klasycznej również ogromne obłożenie. Równych sobie nie miał Hubert Kulczyński, który sięgnął po złoto w kategorii do 180 cm i open. W bardzo dobrej formie prezentował się także Jarosław Piekarz, zwycięzca najwyższej kategorii w klasykach. Jarosław jest wysokim zawodnikiem, stąd ustępował Hubertowi nieco pod względem wielkości umięśnienia.

Patrząc na poszczególnych zawodników w kategoriach klasycznych stwierdziłam, że czasem zapominają oni, że to jest nadal kulturystyka, czyli głównym parametrem oceny jest wielkość umięśnienia, w klasyce obwarowana limitami wagowymi. Maksymalne odtłuszczenie, cienka skóra nigdy nie będą przesądzać o ostatecznym werdykcie. Mając do wyboru dwóch klasyków, z których jeden ma piękne „rozłożyste” umięśnienie, proporcjonalnie „poukładane” na perfekcyjnym pod względem proporcji szkielecie, zaś drugi prezentuje umięśnieni dużo mniejsze ale maksymalnie przygotowane pod względem jakościowym, ja wybieram tego pierwszego. Pamiętajmy, że bodybuilding to budowanie ciała a nie tylko jego odtłuszczanie.

Zmagania kulturystyczne

W kulturystyce do 70 kg równych sobie nie miał Marcin Myśliwiecki. Na drugiej pozycji uplasował się Robert Hoppa. Brązowy medal był dla Sylwetki miały akcentem, gdyż sięgnął po niego Gracjan Ostalak, absolwent naszych szkoleń, przygotowany przez trenera Mariusza Marusika.

Gdy na scenę wkroczyła kategoria do 75 kg uwagę od razu uwagę przykuwał Tomasz Marzec. W pierwszej rundzie sędziowie jeszcze nie byli przekonani o jego zwycięstwie, gdyż dzielił go tylko jeden punkt od Marka Stefańskiego. W rundach finałowych Tomasz udowodnił swój potencjał i wysunął się na pozycję dominującego faworyta. Brąz zdobył Piotr Sowiński, z którym w półfinałach wygrywał Marcin Kowal. Marcin to absolwent szkolenia BLS, który w zeszłym roku, pod wpływem wiedzy zdobytej na szkoleniu, postanowił sprawdzić się na scenie. Ostatecznie Marcin zajął 5, na 11 startujących, miejsce. Jak na debiut uważam, że to bardzo dobry wynik. W kategorii tej walczył również Łukasz Kmuk, który zajął ostatecznie 9 miejsce. Łukasz jest świadomy, że musi popracować nad rozbudową mięśni nóg i na pewno tym zajmie się w kolejnym okresie przygotowawczym z trenerem Leszkiem Michalskim. 

W kategorii do 80 kg na konto Sylwetki wpadł złoty medal, który wywalczył Gabriel Koperkiewicz. Gabryś miażdżącą przewagą punktową pokonał Rafała Domina, który uplasował się na 2 miejscu i brązowego medalistę Sebastiana Macka. Sebastianowi deptał po piętach Jarek Sypniewski, który w rundzie półfinałowej plasował się na 3 pozycji. Dopingowaliśmy Jarkowi, ale nie był tak „docięty” jak w poprzednich sezonach. W finałach, małą różnicą punktową, Jarek spadł na 4 lokatę.

Gabryś startował już wcześniej w zawodach, ale jakoś „końcówka” nie wychodziła mu i nie zajmował wysokich lokat. Do tych zawodów przygotował się z godnie z trendami propagowanymi w Sylwetce. Zdanie się na trenera – Leszka Michalskiego i żywieniowca w mojej skromnej osobie opłaciło się. Gabryś nie analizował wskazań treningowo - dietetycznych, tylko je realizował – jak widać skutecznie. Często zawodnicy burzą zaplanowany porządek przygotowań poprzez zbędne analizy i „gdybania”. Gabryś był daleki od nich i jak przykładny zawodnik skupiał się na realizowaniu a nie planowaniu, które pozostało w naszej gestii. Gabrysiowi gorąco na zawodach dopingowała małżonka – Kinga. 

W tej kategorii startował także Paweł Drzewiecki – trener, wykładowca Sylwetki. Paweł w zeszłym roku debiutował na scenie kulturystycznej i obecnie wraz z trenerem Leszkiem Michalskim sprawdzają różne modele przygotowań do startów. Start ten dla Pawła to była kolejne doświadczenie, porcja cennej wiedzy, którą będzie mógł przekazywać na szkoleniach Sylwetki. Paweł – trzeba porządnie odpocząć, zregenerować siły i spokojnie wytyczyć sobie nowe cele. Sylwetka jest z Tobą!

W kategorii do 85 kg od razu na pozycję faworyta wysunął się Mariusz Tomczuk, który ograł bardziej utytułowanego i lepiej przygotowanego pod względem jakości umięśnienia Mariusza Bałazińskiego. Pomimo wielu atutów Mariusza Bałazińskiego, stojąc obok Mariusz Tomczak sprawiał wrażenie bardziej smukłego, co spowodowało, że uplasował się na drugim miejscu. O brąz bój stoczyli: Łukasz Sosiński i Mateusz Zagórowski. W półfinałach sporą, 6 – punktową, przewagę utrzymywał Łukasz, po finałach jednak uplasował się na nieszczęśliwym 4 miejscu, zaś brąz powędrował do Mateusza. 

 

W kategorii do 90 kg jednogłośnie zwyciężył Robert Zielonka. O drugie miejsce walczyli Łukasz Marcinkowski i Rafał Filipczuk. Ostatecznie zwyciężył bardziej pękaty i proporcjonalny Łukasz. Tuż za medalową trójką uplasował się Krzysztof Wojtal. Po raz kolejny na tych zawodach weteran pokazał „młodym” na co go stać. Brawo Krzychu. Miejsce 5 zajął Marcin Wesołowski. Marcin to zeszłoroczny debiutant. Myślę, że ten start, zajęcie wysokiego 5 miejsca w 16-osobowej obsadzie kategorii, tylko rozbudziło ochotę na dalsze starty. I Marcin… zanim przed wyjściem na scenę zjesz cokolwiek zapytaj :).

W kategorii do 95 kg weterani przypomnieli, że jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa. Szturmem po złoto sięgnął Tomasz Słodkiewicz, który również opanował kategorię Open, zdobywając tytuł absolutnego zwycięzcy MP 2015 w kategorii kulturystyka. Dwa kolejne miejsce w 95 obsadzili weterani. Kiedyś grali pierwsze skrzypce w kulturystyce polskiej seniorów, a od kilku lat odnoszą sukcesy w weteranach. Teraz pokazali, że są jak wino – im starsi tym lepsi. Medal srebrny zdobył Andrzej Maszewski, który prezentował bardziej poseparowane mięśnie jak Kuba Potocki, który zdobył brąz. W tej kategorii występował także nasz zawodnik – Przemysław Kowalczyk – absolutny zwycięzca Debiutów 2015. Przemek zajął wysokie 5 miejsce. Jak na pierwszy sezon startowy, zwycięstwo na Debiutach i wejście do finału MP to bardzo dobry wynik. I tak szczerze mówiąc, myślę, że czasem zawodnikowi „klaps” bardziej pomaga niż osłabia jego zapał. Przemek ma piękną sylwetkę i jestem przekonana, że jego kariera kulturystyczna będzie rozwijać się.

Miesiące wyrzeczeń uwieńczone złotem Wojtka Pieczaby

Wojtek Pieczaba to od kilku lat nasz „sylwetkowy synuś”, szczególnie trenera Leszka Michalskiego. Wojtek przygotował na te zawody wyśmienitą formę. Takich emocji jak przy wyczytywaniu wyników kategorii 100 kg dawno nie przeżywałam. Apogeum podobne przeżywali wszyscy Sylweciarze i tłum fanów Wojtka z jego rodzinką na czele. Doping fanów Wojtka słyszalny był w całym obiekcie. Droga Wojtka do złotego medalu MP była długa i ciernista…… W pewnym momencie wydawało się, że będzie z górki… Kilka dni temu wygrał zawody GP w Oslo i poczuł wspaniały smak sukcesu. Szybko jednak z kontrą uderzył trener Leszek Michalski. Trener wiedział, że od tego, jak Wojtek zaprezentuje się w Kielcach zależy czy pojedzie na ME. Wyjął więc swojego asa z rękawa. Wojtek w najczarniejszych snach nie pomyślał nigdy, że przyjdzie mu na przykład robić co dzień trzy sesje treningu aerobowego po godzinie. W zeszłym roku cała Sylwetka zrobiła wewnętrzną kwestę i mieliśmy szczęście wspomóc go w międzynarodowym starcie. Inwestycja okazała się trafna, gdyż Wojtek wszedł do finału, do którego nie weszło wielu zawodników z teamu A. Niektórzy po zawodach w Żelistrzewie pokpiwali sobie z zawodników Sylwetki, którzy wyszli tam tak naprawdę z marszu i po to żeby obyć się z sceną. Wyszli z marszu, bo wiedzieli, że apogeum formy ma wystąpić w innym terminie. Dla Wojtka to apogeum miało nastąp na MP. Stąd mała uwaga dla sportowych szyderców – nie śmiej się z rywala swego, bo możesz dostać prztyczka od niego. 2015 to rok Wojtka - na scenie wyglądał na rasowy kulturysta – piękne, pękate, estetyczne, twarde mięśnie. W tym sezonie myślę, że Wojtek bezapelacyjnie wywalczył sobie miejsce w teamie A. Wojtek – cała Sylwetka jest z Ciebie dumna!!!! Miejsce drugie zdobył Dominik Hałas, prezentujący nienaganne proporcje, ale mniejsze od Wojtka umięśnienie. Na trzecim uplasował się Damian Pawlina, który w porównaniu z swoimi poprzednimi startami, na te zawody przygotował naprawdę dobrą formę startową. 

Najcięższą kategorię zwyciężył Piotr Piechowiak. Piotr stoczył zaciętą walkę z Tomaszem Bobrowskim. W obu rundach sylwetkowych (I i III) panów dzielił 1 punkt różnicy. Widać było, że trudno sędziom jednoznacznie zdecydować, który zawodnik ma sięgnąć po tytuł mistrzowski: rewelacyjnie jakościowo przygotowany Piotr, czy prezentujący duże umięśnienie Tomek. Ostatecznie sędziwie zdecydowali, że przygotowanie jakościowe Tomasza jeszcze pozostawia trochę do życzenia i złoty medal zdobył Piotr. Myślę, jednak, że Tomek to doświadczony zawodnik i maksymalizację efektów treningowych mógł zaplanować na ME. Brąz zdobył Patryk Szostak.

W tej kategorii swoich sił postanowił spróbować także Piotr Wasiak. Piotr nie liczył na medale, ale chciał zwyciężyć samego siebie. I udało się mu to. Dokonał ogromnej metamorfozy swego ciała, pozbył się kilogramów tłuszczu, odkrył skrywane pod nim mięśnie. Przecież nie wszyscy mogą wygrywać w sporcie. Nie wszyscy wychodzą na scenę kierowani takimi samymi pobudkami – zostać mistrzem. Motywacje ludzkie do podejmowania rozmaitych działań bywają różnorakie i zawsze wymagają one szacunku. Piotr prezentował się przyzwoicie, po zawodach był szczęśliwy, dziękował wszystkich za pomoc w starcie – i to jest postawa godna „przybicia piątki”. Piotr – piona.

Z Mistrzostw Polski na Mistrzostwa Europy

Na zawodach w Kielcach odbywały się również eliminacje we wszystkich kategoriach do reprezentacji Polski na ME, które odbywać się będą w dniach 12-17 maja w Hiszpanii (Santa Susanna).

W kulturystyce o miejsce w reprezentacji ubiegali się Wojtek Pieczaba i Krzysiek Skryplonek. Wojtek potwierdził swoim medalem, że jest wartościowym zawodnikiem i może powalczyć w tym roku o lepsze lokaty na ME. Krzysiu na te zawody nie przygotowywał specjalnie formy, gdyż szczyt jej planowany jest właśnie na ME. Rok temu przywiózł brązowy medal, w tym roku będziemy trzymać kciuki za jeszcze lepszy wynik. Najistotniejsze jest to, że Krzysiu i Wojtek robią stałe postępy. W tym miejscu kieruję specjalną prośbę do ks. Artura Kapronia – oficjalnego kapłana Stowarzyszenia Sylwetka, żeby gorąco pomodlił się w tej intencji .

O miejsce w reprezentacji w kategoriach weteranów ubiegali się Krzysiek Wojtak i Bogdan Chabros –. wiceprezes Sylwetki Obydwaj są zeszłorocznymi medalistami MP i trzymamy kciuki za dalsze sukcesy w kategorii nieco starszych kulturystów.

Siła żywienia zgodnego z zegarem biologicznym i treningu w reżmach

Sukces tak wielu naszych zawodników potwierdza, że żywienie zgodne z dobowym zegarem biologicznym, zakładające spożywanie węglowodanów na noc, oraz przemyślany trening opierający się na reżimach treningowych, sprawdzają się. Żeby startować w zawodach, dobrze prezentować się, nie trzeba „zarzynać” się deficytową dietą, „zrywającym” treningiem.

Większość Sylweciarzy nocowała w przyjaznym hotelu Biesiada Świętokrzyska. Jest to idealne miejsce dla zawodników, z dostępem do przestronnego zaplecza kuchennego, w którym zresztą wieczorami hucznie świętowaliśmy sukcesy. Oczywiście nikomu nie przeszkadzaliśmy bo całe piętro zamieszkiwała Sylwetka. Pozdrowienia dla przemiłych właścicieli hotelu.

Dziękuję całej ekipie Sylwetki za obecność na MP, gorący doping: Leszkowi Michalskiemu, Krzysztofowi Skryplonkowi, Wojtkowi Pieczabie oraz jego rodzinie i sztabowi wiernych i widocznych wszędzie fanów, Pawłowi Drzewieckiemu, Ewce i Bogdanowi Chabrosom, Gabrysi Krawczyk i jej mężowi Dominikowi oraz dwóm uroczym córkom, Karolinie Drzewieckiej, Joannie Wodeckiej, Oliwii Wojtal, Krzysiowi Wojtalowi, Marcinowi Wesołowskiemu i jego żonie Aśce, Tomaszowi Zanderowi, Kasi Tracz, Piotrowi Wasiakowi wraz z Żoną, Gabrysiowi Koperkiewiczowi i jego żonie Kindze, ks. Arturowi Kaproniowi, Michałowi Śniegowskiemu, Gośce Pietrzak- Lenart oraz jej mężowi, Jackowi Śliwińskiemu, Michałowi Tuszyńskiemu. 

Autorka: Katarzyna Matella

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze   

#3 El Pacerro 2015-04-23 19:06
fajnie napisane
#2 Khan 2015-04-22 16:34
jak zwykle bardzo fajnie się to czyta Pani Kasia ma niezwykle lekkie pióro
#1 BORAT 2015-04-22 16:18
ta zmiana na pewno przypadła startującym do gustu

Zaloguj się, by móc komentować

Nasz Sklep on-line



 









Partnerzy





Zadanie w zakresie szkolenia sportowego realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

 























 















OFERTA WYNAJMU

Gościmy

Odwiedza nas 272 gości oraz 0 użytkowników.

Dawne Kino

Paco Zana 72

Spot PACO

Spot sklepu PACO

Kluby Sportowe PACO